czwartek, 9 listopada 2017

ŚLEPOTA


Fandom: Harry Potter
Postaci/pairing: Dramione, Romione
Rodzaj: miniaturka (słów: 755)
Klasyfikacja: K(ażdego zachęcam do przeczytania)

Opis: Draco czy Ron? Oto jest pytanie.

N/A: Napisane w związku z 30-minutowym wyzwaniem na grupie Dramione [PL]. Zajęło trochę więcej czasu, bo się wciągnęłam. ;) Prompt pt. Ślepota.


Pinterest



Ś L E P O T A 


Dlaczego nie widziała tego wcześniej?

Może dlatego, że gdy ma się dwadzieścia lat, wierzy się, że wszystko jest możliwe? Chce się tak mocno, że całość niekompletnego, źle ułożonego obrazu przesłania jeden puzzel, który wydaje się jak ziarno pod łapami ślepej kury. Jak złoty znicz złapany w deszczowy dzień.

I Hermiona też dała się uwieść tej gonitwie, tej pełnej niepewności walce, a przede wszystkim adrenalinie, wyzwalającej dawce endorfin, które krzyczały, że tak właśnie wygląda szczęście. Szczęście, gdy blondyn niespodziewanie, szczerze przeprosił za wszystkie wyzwiska, za krzywe spojrzenia, za uronione łzy. Szczęście, gdy uśmiechnął się do niej o poranku i ucałował wyschnięte po nocy usta. Szczęście, gdy siedzieli razem przy wielkim stole i jedli crêpes suzette, gawędząc o nadchodzących świętach, debatując, co będą robić. Nieważne były różnice w ich tradycjach, zawsze starali się znaleźć złoty środek, spotkać na granicy, pomiędzy.

Czy to było szczęście?

*


– Nie wierzę, że się z nim spotykasz – mówi Ginny, machając różdżką i układając włosy w ciasny francuski splot.

– Jesteśmy razem już rok, Gin. Chyba czas uwierzyć – śmieje się Hermiona, przeglądając spis książek potrzebnych do najnowszych badań z zakresu alchemii.

– No wiem, ale… Kurczaki, no, sama powiedz. Jak to się stało?

Hermiona wie, że przyjaciółka nie ma nic złego na myśli. Czasami sama, tak jak i wiele osób – szczególnie wszyscy czystokrwiści czarodzieje pokroju Greengrassów, nie wierzyła, że mogłaby być z kimś takim jak Draco. Że ktoś taki jak on mógł spojrzeć na nią tak, że miękły jej kolana nawet po tylu miesiącach.

– Nie wiem – odpowiada więc całkiem szczerze, przygryzając dolną wargę. – On jest jak grom z jasnego nieba. Nigdy nie wiem, kiedy zrobi coś, co totalnie zwali mnie z nóg.

– Ale? – dopytuje Ginny.

– Co ale?

– Nie męczy cię to?

Hermiona spogląda na rudą, unosząc brew.

– No wiesz… To musi być wyboista droga – być z nim. Ja wiem… – Ginny obraca się od lustra z typowo dziewczęcym uśmiechem i błyszczącymi oczami. – Draco wygląda jak upadły anioł z tymi swoimi blond włosami i uśmiechem mówiącym, że może zabrać cię w drogę powrotną do któregokolwiek miejsca zechcesz… Jak w książkach. Ale… czy to jest tego warte?

Przez długie minuty panuje kompletna cisza.

– Warte czego, Ginny?

Brzmi to szorstko, ostro. Prawdziwie. Jakby ktoś ciął skórę ostrą brzytwą.

– Trudu.

*


Czuła się przy nim dobrze, jak w niebie. Nigdy nie nazwał jej już więcej szlamą, nigdy nie zostawił samej, gdy potrzebowała. Zawsze starał się rozumieć. A ona zawsze mu pomagała. Gdy odwrócili się od niego przyjaciele. Gdy nie potrafił pojąć mugolskiej kultury. Gdy rodzice wyrzucili go z Malfoy Manor na dwa miesiące, żeby „poszedł po rozum do głowy”. Gdy Prorok wyciągał na niego brudy, publikował i rzucał na pożarcie każdy błąd, każdy zły gest.

Pokochała ten niespodziewany uśmiech pojawiający się na jego szczupłej twarzy w pochmurny dzień. Zrozumiała w końcu niepokój w swoim sercu i pogodziła się z nim – nigdy nie była pewna, czy Draco zaraz się od niej nie odetnie i nie wróci do swoich dawnych nawyków, do alkoholu, do przyjaciół i tradycji.

Ich życia stały się walką. Z sobą, z innymi, z całym światem. Gdy jeden problem rozwiązywali, drugi już czyhał za rogiem. I Hermionie nigdy do tej pory nie przyszło do głowy powiedzieć, że to nie było warte Dracona, jego radości, którą tak usilnie chciał ukryć nawet przed nią. Bo przecież miał chłodną fasadę arystokraty wciąż do utrzymania. Nie przeszkadzało jej to. Pławiła się w tym, co od niego dostała. W chwilach czystego szczęścia.

A potem spotkała Rona na obiedzie u Weasleyów. Wrócił z Norwegii po dwóch latach kontraktu, gdzie zawodowo grał w Quidditcha. Spędziła z nim jeden wieczór, wypełniony śmiechem, żartami i trzaskającym ogniem. I poczuła, że można oddychać lekko, bezboleśnie, pełną piersią.

Widziała pięknie niebieskie oczy wpatrujące się w nią z rozbawieniem, gdy naśladowała Trelawney głosem zmienionym od dawki helu z mugolskiego balonu. Każdy mięsień w jej ciele był rozluźniony i odprężony, gdy przeskakiwała nad płotkiem oddzielającym granice posiadłości od jeziora i nawet wtedy gdy poślizgnęła się, a silne ramiona złapały ją w pasie, ratując przed kąpielą błotną. Słuchała, jak później opowiadał o tym, że zaangażował się w pomoc charłakom z Bergen.

Zobaczyła, że może być przyjemnie, ale łatwo. Serce może bić szybciej, jednak krew może płynąć spokojniej.

Zrozumiała, że ogień może być niebezpieczny, może być zabójczą iskrą, która pali wszystko, co napotka. Ale może być też ciepły, dający poczucie bezpieczeństwa, gdy cicho trzaska w kominku. Oba rodzaje ognia są na swój sposób piękne. Jeden jest fascynujący, gdy się o nim czyta w książkach, a drugi jest doskonały w życiu.



Może Hermiona była ślepa, nie widząc, że przez ostatni rok się po prostu paliła.




10 komentarzy:

  1. Widzę, że najprawdopodobniej będę pierwsza. Chyba, że ktoś mnie ubiegnie, gdy piszę ci ten komentarz.

    Więc, powiem Ci, że nie przeczytam jeszcze raz tego tekstu, mimo tego, że naprawdę mi się podobał, ale mam takie przeczucie, że Hermiona wybrała ten spokojny, ciepły ogień, idealny do życia, a nie ten, który ją spalał. A dobrze wiemy, jak baardzo koooocham Romione :D

    Jednakże, jak już pzy tym ogniu jesteśmy, to kurcze, podobała mi się ta metafora. I mimo, że tematem była ślepota, to właśnie ten ogień, palący ją, momentami pewnie też duszący, który ją wypalał, czy właśnie ten idealny, Ronowaty... to własnie on zapadł mi w pamięci. To ta metafora wbiła mnie w fotel. I mimo tego przeczucia, że w tym otwartym zakończeniu, Hermiona wybierze Rona, to co jest łatwe, pewnie po życiu w strachu i wojnie, to ja tego nie widzę. Nie dla Hermiony. Nie dla tej, którą ja mam w głowie. Bo...


    – No wiesz… To musi być wyboista droga – być z nim. Ja wiem… – Ginny obraca się od lustra z typowo dziewczęcym uśmiechem i błyszczącymi oczami. – Draco wygląda jak upadły anioł z tymi swoimi blond włosami i uśmiechem mówiącym, że może zabrać cię w drogę powrotną do któregokolwiek miejsca zechcesz… Jak w książkach. Ale… czy to jest tego warte?

    Przez długie minuty panuje kompletna cisza.

    – Warte czego, Ginny?

    Brzmi to szorstko, ostro. Prawdziwie. Jakby ktoś ciął skórę ostrą brzytwą.

    – Trudu.


    Bo... dla Hermiony właśnie ten Anioł byłby wart spłonięcia, by później, jak feniks odrodzić się razem z nim. Jest wart tego trudu, bólu, pomocy i poświęceń. Jest wart, bo po każdej burzy pojawia się słońce. I myślę, że Twoja Hermiona się poddała, zapomniała, a póżniej mogłaby nawet żałować.

    No, dobra, kończę swój wywód. Chciałam jeszcze dodać, że szybko się czytało, płynnie i pięknie! <3 Możesz częściej pisać takie króciaki, bo wychodzą ci równie dobrze, co długie opowiadania i miniaturki, a kurcze, brakuje czytania twoich tekstów.

    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteś niezawodna! Za każdym razem! <333

      Co do tekstu ta metafora zrodziła się w mojej głowie po jakiejś dyskusji o Ronie i Draco. Że w normalnym życiu nikt nie wybrałby ciągłej dramy. Zakładając, że zarówno z Ronem, jak i Draco mamy swego rodzaju chemię, przy obojgu możemy robić głupie rzeczy i śmiać się do woli, i czuć się bezpiecznie, to kto wybierze problemy i dramy?
      Generalnie konkluzja była taka, że lubimy Hermionę z Draco w książkach, bo wtedy można rozwijać postaci i tworzyć piękne historie, ale w realnym życiu zapewne większość z nas wybrałaby spokój i ciepło. (Przy założeniu, że chemia jest w obu przypadkach).
      Tak mi to siedziało w głowie, że musiałam napisać i akurat podpasowało pod prompt, więc jeszcze lepiej. :d

      Trochę zdradziłam Dramione, wiem. :x

      Dziękuję bardzo, bardzo za komentarz i tak po kryjomu powiem, że skończę w końcu to Hansy. ;D Będzie specjalnie dla Ciebie!<3

      Usuń
  2. Bardzo, ale to bardzo tęskniłam za twoimi tekstami — co tu dużo mówić, są po prostu wyjątkowe. Masz niezwykły dar przekazywania przez słowa innym ludziom emocji, uczuć. Wiesz, przy Twoim każdym tekście odnajduję... nie wiem, chyba siebie. Mimo że się nie znamy, to wnikasz we mnie swoimi historiami. I chociaż brzmi to dość dziwnie, to właśnie tak jest. To co piszesz jest dogłębnie prawdziwe, dlatego tak oddziałujesz na drugą osobę.

    Jestem zawziętą fanką dramionków, więc dla mnie w ostatecznym zakończeniu Hermiona mimo wszystko wybrała Draco — może życie nie tak proste, jak to, które dzieliłaby z Ronem, ale mimo to warte poświęcenia.

    Mam nadzieję, że wkrótce pojawisz się ponownie! Już zacieram ręce z niecierpliwości.

    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabym czytać ten komentarz codziennie do końca życia, bo tak mocno podniósł mnie na duchu. Coś cudownego widzieć, że kogoś się porusza. <3

      Oj, jeszcze trochę minie czasu, zanim się znów pojawię. Codziennie myślę sobie, jakie to by było cudowne móc wcisnąć przycisk "stop", wysiąść na trochę z tego "życia". Ale nie ma, terminy gonią, motywacja już dawno na minusie, a włosów na głowie coraz mniej, ech.

      Trzymaj się tam, kochana. <3 I dziękuję za te wspaniałe słowa.

      Usuń
  3. Witaj,
    Na wstępie mojej wypowiedzi pragnę zaznaczyć, że bardzo, ale to bardzo Cię przepraszam, że pisze ten komentarz dopiero teraz. Nawet nie wiesz, jak mi wstyd. Tym bardziej,że jest to prawdopodobnie jedna z Twoich najlepszych miniaturek, jeśli w ogóle możemy mówić o jakichś gorszych, bo przecież Ty takich mieć nigdy nie bedziesz.
    Wiem, że ten tekst powstał na Facebookowe wyzwanie, trwające nota bene 30 minut. I teraz pytam jakim cudem piszesz TAKIE rzeczy w TAKIM czasie?! Nie wiem, jak to zrobiłaś, ale ten tekst jest mądry, dojrzały i tak wspaniale nakreślający wszystkie różnice pomiędzy Ronem a Draco, że pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, iż powinien trafić do top of the top wszystkich tekstów Dramione, jako wyznacznik, jak powinny być one pisane i od której strony powinno się do nich dobierać. Po prostu mistrzostwo, i to przez duże M.
    Mam jedynie nadzieję, że Hermiona, która w tym tekście poznała różnicę pomiędzy miłością do Draco a miłością do Rona, i tak pozostanie przy tym pierwszym. Czasami nie powinniśmy po prostu iść na łatwiznę, a tym chyba byłby wybór Rona.
    Podsumowując: padłam, i to serio, na Amen przy tym tekście, leżę i nie wstaję.
    Iva Nerda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie masz za co przepraszać. Ja powinnam, bo odpisuję po miesiącu (choć przeczytałam od razu, jak dostałam maila z powiadomieniem) z powodu nadmiaru rzeczy czyhających na mnie w realnym życiu. :<
      I nieee, tak jak pisałam, nie wyrobiłam się w 30 minut, za powolna jestem. Leniwiec ze mnie ;)

      Czy Draco, czy Ron oto jest pytanie. :D Chciałam ugryźć temat z innej strony, wyżej wyżej w komentarzu napisałam o tym parę słów. Tak sobie teraz myślę, że nie mając ograniczenia czasowego, napisałabym to trochę inaczej, dłużej, dokładniej, ale z drugiej strony - gdyby nie to wyzwanie, ten tekst pewnie by nigdy nie powstał.

      Anyway, piękne dzięki za komentarz i że ciągle tutaj zaglądasz, chociaż mnie już coraz mniej. DZIĘKUJĘ <33

      Usuń
  4. Ten tekst jest... zadziwiający. Oczywiście w najlepszym tego słowa znaczeniu. Jestem nic oczarowana, a jednocześnie nieco zaskoczona. Nie wiem, czy do końca zrozumiałam przesłanie...
    Jest jednaj w całej tej swojej niezwykłości całkiem prosty i to chyba jest w nim najpiękniejsze. Lubię taki metafory, które następują co rusz, niemal w każdym kolejnym zdaniu, a tutaj jest ich naprawdę pełno!
    Opis tej miłości, emocji zarówno do Draco jak i do Rona, był niezwykły. Bo faktycznie, mamy przecież miłość szaloną, porywistą, która wciąga nas w wir niebezpieczeństw, ale jest i ta stateczna, delikatna, bezproblemowa. Tylko, którą należałoby wybrać?
    Jestem jak najbardziej oczarowana, wybacz, ze ten komentarz jest taki... chaotyczny?, ale naprawdę ciężko było mi ułożyć w głowie wszystkie słowa, które przebiegały mi przed oczyma w czasie czytania.
    Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, z już wkrótce znów pojawi się tu jakiś post!
    Charlotte Petrova

    wschod-slonca-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że świetnie zrozumiałaś ten tekst. :) Wiem, że większość osób tu zaglądających jest oddana Draconowi, a ja właśnie chciałam pokazać, że w prawdziwym życiu może niekoniecznie by tak było ;) Ale każdy oczywiście interpretuje tekst na własny sposób.

      Na coś nowego ja też mam nadzieję. Dopiero co uporałam się z inżynierką, myślałam, że będzie chwila na oddech, ale już trzeba ruszać na uczelnię, ech. Nawet nie wiem, kiedy te dni mijają. Ale będę się starać! :) Jestem na etapie, że słucham piosenek i automatycznie podstawiam tam sobie Dramione, więc to już chyba Mały Głód siedzi w mojej głowie ;D Za długo mnie nie było.

      Dziękuję ślicznie za zajrzenie tutaj i komentarz. Dzień się zrobił weselszy <3

      Usuń
  5. Witaj!
    I jakiego dokonać wyboru? takie pytanie zadawałam nie raz gdy czytałam tą miniaturkę.
    Mam nadzieję, że wrócisz do nas, bo się stęskniłam za twoimi tekstami.
    Znalazłam przy okazji fajny tekst, który może ci się spodobać o braciach Black.
    Zerkniesz?
    https://www.fanfiction.net/s/10100221/1/Moniker
    Może akurat.
    Trzymaj się!
    Pozdrawiam,
    Re(Beca)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli tylko życie i zdrówko pozwoli, to wrócę! <3 Bardzo mi miło, że nadal o mnie pamiętasz. A na tekst zerknę, oczywiście, jak tylko wrócą mi siły. :)

      Usuń

Szablon
Irlandka
Land of Grafic
Natello
Fan Art